O truciznach w życiu powszedniem

  • których uniknienie leży w ręku gospodyni i o szkodliwych naczyniach używanych w gospodarstwie domowem.
O truciznach w życiu powszedniem

W każdej istocie żyjącej dopełniają się ustawicznie procesa chemiczne. Materjałem do podtrzymywania owych procesów, tak w człowieku, jak i u zwierząt, jest pożywienie, czyli pokarmy,

o których mówiliśmy w artykule o „Pożywieniu". Pożywienie zatem uważać należy za podstawę bytu fizycznego stworzeń żyjących; a wybór przedmiotów, które do tego pożywienia służą, stanowi o pełniejszem i lepszem rozwoju, lub też o zamieraniu i nędznieniu organizmu w naturalnych swych funkcjach źle podsycanego. Przeciwstawieniem pożywienia jest trucizna, która życie przecina; nie można jednak powiedzieć, aby wszystko co nie jest pożywieniem, było trucizną, jak również nie można zaprzeczyć, aby w pokarmach nie było trucizny. Niejednokrotnie chleb, mąka, mięso, szynka, kartofle, ryby, kawa i tym podobne przedmioty pożywienia, zawierają truciznę, gdy są w nieodpowiedni sposób zasadom hygienicznym sporządzone i w niestosownym czasie w nadmiarze spożyte. Tu znowu spotykamy się z ważnością roli gospodyni w domowem życiu, widziemy jak nietylko życie rodziny w jej umiejętnem, rozumnem i troskliwem leży ręku. Ztąd widziemy, że trucizną może być wszystko w złych warunkach użyte, najmniej szkodliwa potrawa może stad się szkodliwą przez nadużycie, a wtedy źle działając na organizm, truje go przez zaburzenie przyrodzonych jego funkcyi.

Powtarzamy, wszelkie zbyteczne tłuszcze źle działają na organizm i trują go niewidzialnie. Na Szlązku i w Irlandji tysiące ludzi umiera corocznie, wskutek żywienia się przeważnie samemi kartoflami; w naszem powszedniem życiu mieszając pokarmy, kartofle nie mogą być szkodliwemi, ale zbyt młode, są zawsze szkodliwe, a użyte z nadmiarem poprostu trują; kartofle kiełkujące, w których się wytwarza solanina, jak również w ogóle wszystkie jarzyny, gdy już wyrastać zaczynają, są bardzo szkodliwe, na wiosnę więc nie należy ich wcale używać, póki nie ma świeżych. Chleb i mąka ze zboża, na które padła śniedź, także jest szkodliwa. Jedną z najszkodliwszych trucizn, jest trucizna kiełbasy, która powstaje w starej kiełbasie lub kiszce w skutek nieznanego dotąd procesu chemicznego, który się odbywa po pewnym czasie w tego rodzaju wędlinie. Trychniny powstające w organizmie naszym z mięsa wieprzowego zarażonego węgrami, o którym mówiłam przy oznakach i własnościach dobrego mięsa, są niczem innem, jak to już nauka dowiodła, jak tylko jedną z przejściowych form, z których wyrastają w organizmie naszym solitery i inne tasiemce, wprowadzone w żołądek przez mięso węgrowate wieprzowe a niedostatecznie ugotowane w temperaturze sprowadzającej śmierć tym robakom. Iluż śmierci stały się już powodem trychniny.

O ile mięso i ryby zepsute, choćby najstaranniej następnie czyszczone i gotowane, a każda wieprzowina i cielęcina niedogotowana, są szkodliwe, wie już każda najpospolitsza gospodyni, nie posiadająca nawet dziś wymaganego od niej wykształcenia. Ale jeszcze jest jedna trucizna mięsna, o której nie każda wie, szynka gotowana pokrajana, a nawet i w jednym dużym kawale trzymana dni 6 w ciepłym pokoju, nabiera pewnego glansu, mieniącego się w odcień zielonkowato szklisty, szynka taka jest bardzo szkodliwą.

Nie mówiąc już o grzybach szkodliwych, nieznajomością których nie ma nikt prawa się tłomaczyć, dla czego gospodyni nie powinna pozwalać używać innych w kuchni, jak grzyby prawdziwe, rydze i pieczarki do stołu, dla służby zaś dwa gatunki mniej smaczne, ale również zdrowe, podgrzybki, czyli tak zwane pępki i gąski żółte kanarkowego koloru. Oprócz tych grzybów, jest pleśń zwana grzybkiem, a formująca się na serze, konserwach, marynatach i tym podobnych mokrych produktach, który jest stanowczą trucizną, przejawia się w rozmaitej formie: zielonej, białej, bronzowej, nie idzie zatem, ażeby przedmiotu tak zarażonego nie jeść, lub wyrzucić, lecz bardzo starannie go z owej pleśni oczyścić, choćby nawet z uszczerbkiem samego produktu. Dalej idzie ocet, który na wsi radzę gosposiom urządzać samym w domu, nie tylko dla siebie, ale i dla całej wsi, a w mieście kupować w znanych i pewnych składach, posyłając bowiem do byle sklepiku za kilka groszy, jak to zwykłe robić mniej staranne gospodynie w mieście, można być pewnym kupowania octu zaprawnego kwasem siarczanym.

Cykuta, mająca liście podobne do pietruszki zowią ją bzduchą, czyli psią pietruszką, którą otruł się Sokrates, jest straszną trucizną i baczną należy zwracać uwagę, aby się nie zamieszała w kuchni.

Alkohol czysty jest trucizną, a rozcieńczony wodą do próby używanej w wódkach i likierach, jest pomimo trującego swego działania, rozszerzonym przedmiotem użycia. Należy więc o ile możności nie dawać zbyt mocnych wódek, które robiąc przyjemność mężczyznom, są bardzo szkodliwym w skutkach napojem. Alkohol czyli alkoloid jest płyn bezbarwny, palny, przyjemnie przenikliwego zapachu, a palącego smaku, nie znajduje się gotowy w
naturze, ale powstaje jako produkt z pomieszania pewnych ciał organicznych, przy wyskokowej fermentacyi cukru, podczas której ten ostatni rozkłada się na alkohol i kwas węglowy. Alkohol wydobywają z kartofli i z wszelkiego rodzaju zboża. Oprócz szkodliwości samego spirytusu, użytego w zbyt mocnym stopniu, trucizną w tym razie bywa kolorowanie wódek farbami anilinowemi, które jako tańsze, bywają często bez niewiadomości policji zdrowia używane. Dziś więc przy tak wielkiem stosunkowo podrożeniu wódek słodzonych, najlepiej jeżeli je gospodyni sama w domu urządzać będzie. Fabryki piwa bawarskiego także często używają trujących surogatów, dla uniknienia szybkiej fermentacyi, naprzykład wroniego oka (strychnina), przez co właśnie piwo bawarskie bywa tak niezdrowym napojem, Użycie więc domowego piwa na wsiach, gdzie z małym zachodem można je przygotować, nie mając ani browaru, ani żadnych wielkich przyrządów (patrz książkę p.t.: „Jedyne praktyczne przepisy" edycja 10 doskonałe piwo jałowcowe), należy do obowiązków gospodyni wiejskiej. Piwo będąc pożywnym i tanim napojem, nie tylko dla państwa, ale i dla domowników przy pracy jest użyteczne.

Kawa, napój tak lubiony, działający na nerwy i tak bardzo rozpowszechniony, właśnie dla nerwowego podniecenia swego, użyta w małej ilości, działa dobrze na organizm, podniecając jego działalność i odżywiając go zarazem; użyta jednak w większej ilości, mocna bardzo, a nadewszystko przygotowana z cykorją, która jest szkodliwym surogatem, nie podnosząc smaku w kawie nadaje jej tylko kolor ciemny i gorycz bardzo lubioną, a ta gorycz właśnie głównie jest szkodliwą. Cykorja sprawia zaburzenie w żołądku, mdłości, zawrót głowy, czego naturalnie czuć się nie daje, przy użyciu mniejszej ilości, rozcieńczeniu wodą i mlekiem, w skutkach jednak zawsze jest toż samo. Cykorję sproszkowaną i opakowaną papierem, dla nadania sztywności zwilżają, a tym sposobem zakwasza się sama w sobie i jest bardzo szkodliwą, o czem można się przekonać, skosztowawszy jej. Uniknięcie tego ciągłego zatruwania całego domu, leży również w ręku gospodyni, aby używała cykorji przygotowanej w domu (sposób przygotowania patrz książkę p.t.: „Kolęda dla gospodyń" 1880 r.), która po ususzeniu pali się razem z kawą i wtedy nie jest już szkodliwą.

Herbata zawiera te same pierwiastki co i kawa i dla tych samych powodów podniecających nerwy, jest używana, ale też i dla nich szkodliwą bywa, jeżeli jej kto nadużywa, pijąc wiele i zbyt mocną.

Ale czyż może być mowa o szkodliwości mocnej herbaty lub mocnych wódek, w obec szkodliwości nikotyny, zawartej w liściach tytuniowych, której najmniejsza doza zażyta w stanie czystym zabija szybko, a pomimo to tytuń używany bywa przez tysiące ludzi, z których połowa wie, że przyjemność, jaka im to sprawia, opłacają, przyjmując w siebie truciznę.

W obec takich danych, tam gdzie nie może dosięgnąć opieka gospodyni, tam i słowa nasze głosu mieć nie mogą; niechże przynajmniej w poprzednich pokarmach trujących, tam gdzie ręka i staranie jej sięgnąć może, uprzedza i oddala wszelkie złe następstwo, to jest jej obowiązkiem, a zarazem i cnotą.

Oprócz trucizn jakie wyżej przytoczyłam, z któremi się spotykamy co chwila w życiu powszedniem, są jeszcze inne, równie szkodliwie ¦działające na nasz organizm, za pośrednictwem których kucharka czy kucharz niedbały, zwolna lecz bezustannie zatruwa codziennie dom cały. Tą trucizną niewłaściwe i źle używane naczynia kuchenne. Nikt na to uwagi nie zwraca, nikt o tem nie myśli i nie przeczuwa niebezpieczeństwa; jakie wynika z zaniedbania tego ważnego czynnika gospodarstwa domowego. Na służbę spuszczać się pod tym względem byłoby śmiesznością, dosyć, jeżeli wymaganiom naszym zadość uczynią pod względem porządku, za to już należy im się wdzięczność od nas, nie mamy nawet prawa żądać od nich naukowych, że tak powiem wiadomości, do jakich my kobiety gospodynie obowiązane jesteśmy. W każdem gospodarstwie, a przeważnie w każdej porządnie prowadzonej kuchni muszą się znajdować różnego rodzaju naczynia, po największej części metalowe, jako to miedziane, mosiężne, z nowego srebra, cynowe, cynkowe, żelazne polewane; oprócz tego gliniane, i drewniane. Wszystkie te naczynia oprócz porcelanowych, szklannych i drewnianych, jeżeli tylko nie są utrzymane we wzorowej czystości i porządku, mogą wywrzeć bardzo szkodliwy wpływ na zdrowie. Przedewszystkiem zaś miedź, a osobliwie chemiczne połączenie miedzi z cynkiem i ołowiem często używanym niewłaściwie do pobielania, jest nader szkodliwe, a chociaż długo bardzo bez naczyń miedzianych w kuchni obejść się nie można było; dziś dzięki fabrykacjom zagranicznym, mamy w zastępstwie drogiej i coraz droższej miedzi, wyborne naczynia kuchenne emaliowane z zewnątrz i wewnątrz, prawda, że i one nie są tanie, ale niepotrzebując ciągłego podatku z pobielania, wracają wkrótce wyłożony kapitał, a używane w najróżnorodniejszy sposób, przez najmniej umiejętną służbę, po dokładnem wyczyszczeniu piaskiem, powracają do pierwotnego stanu.

Pomimo to jednak miedź wyrugowaną jeszcze nie została i zapewne wieki upłyną zanim i czy kiedy wyrugowaną będzie, należy więc o ile można zabezpieczyć się przeciw szkodliwym skutkom, z działania tych metali wypływającym, należy poznać okoliczności, w jakich działają szkodliwie, i starać się im zapobiedz.

Każde niemal nasze pożywienie, przyrządzane za pomocą ognia, jest narażone na zanieczyszczenie, pochodzące z naczyń metalowych, w których się przyrządzają. Najwięcej sprzyjającym ku temu są tłuszcze, kwasy i sól, oraz cukier pozostawiony na dłuższy czas po wystudzeniu w metalowem naczyniu. Najniebezpieczniejsze zatem są naczynia miedziane, gdyż kwasy i tłuszcze ułatwiają rozpuszczanie się tego metalu i zatruwanie nim potraw, dla tego też rosół, jako tłuszcz gotujący się długo w miedzianym rondlu, nigdy higienicznie przyrządzonym nie jest. Najlepszy w kamiennym garnku, u którego dno pokryte zaraz z nowości blachą cynkową, a dla mocy i trwałości cały wewnątrz i zewnątrz wysmarowany tłuszczem wołowym (fryturą), a następnie wysuszony. Najłatwiej przekonać się, że nie tylko kwasy octowe wytwarzają grynszpan, truciznę bardzo silną w miedzi, ale i tłuszcze, zostawiwszy nieco masła lub tłuszczu przez noc, a nawet krócej w źle pobielanym rondlu, przekonamy się, że w kilka godzin tłustość owa stanie się zieloną, a nawet bez zagotowania miałam zdarzenie, że masło solone, zostawione od rana do godziny 4-tej po południu, w pobielanym nawet jeszcze dobrze rondlu, zzieleniało. Z tej samej przyczyny nie należy nigdy w rondlu gotować flaków, gdyż potrzebując długiego czasu do gotowania i zawierając dużo tłuszczu, mieszają się łatwo z octanem miedzi. Doświadczyłam sama, iż po ugotowaniu flaków, rondel świeżo pobielany zrobił się prawie czarnym, pomimo najstaranniejszego czyszczenia a flaki miały pozór ciemny i były niesmaczne; wszelkie więc tym podobne potrawy jak rosół, flaki, należy gotować w kamiennych polewanych garnkach lub emaliowanych naczyniach.

Wprawdzie jeżeli rondel jest wyczyszczony aż do połysku wewnątrz, a gotowana w nim potrawa, nie zawiera w sobie zbyt wiele tłuszczu lub kwasu i gorąca wprost z ognia wylaną zostanie na półmisek lub inne naczynie, nie będzie szkodliwą, nawet syrop i konfitury, słowem żadne pożywienie ludzkie nie można pozwolić, aby zastygało w rondlu. Naczynia pobielane, z których pobiała cynowa w części zeszła są jeszcze niebezpieczniejsze, jak wcale niepobielane, a ponieważ nie można zawierzyć inteligencji kucharki, choćby najpoczciwszej aby przy pośpiechu w pracy nie użyła rondla z którego cynowa powłoka zaczęła schodzić, baczna więc i staranna o zdrowie rodziny gospodyni powinna sama tego dopilnować i potrzebujące odświeżenia rondle odstawiać, czyli niedopuszczać do użytku. Wszystkie zaś rondle przeznaczone do użytku codziennego, raz na tydzień wygotować wodą z sodą, której sporo w wodę wsypać trzeba, a rondel wewnątrz po wygotowaniu okaże się tak białym i czystym, jakby świeżo wybielonym został, a woda z sodą po wygotowaniu rondli zlana razem, służy do mycia statków i podłogi w kuchni. Do czyszczenia rondli zewnątrz, zamiast dawniej używanej cegły, która rysuje każdy metal, używać otrąb lub mąki razowej, zakwaszonej na barszcz, a po wyciśnięciu z kwasu posmarować barszczowinami rondel lub każdy mosiężny przedmiot, a w mgnieniu oka, bez tarcia, wraca metalowi piękny połysk. Trzeba tylko po natarciu rondla żurem z barszczu wytrzeć go piaskiem, potem opłukać go wodą i wytrzeć do sucha płótnem, a będzie błyszczeć jak nowy. Samowary w ten sam sposób się czyszczą, po wyczyszczeniu jednak, dla nadania połysku, wytrzeć na sucho proszkiem, lub też czyścić nowym dziś na ten cel w handlu będącym czerwonym tłuszczem.

W mieście pobielanie naczyń kuchennych nie przedstawia żadnych trudności, z przyczyny poczciwych druciarzy chodzących po domach i mnóstwa rzemieślników blacharzy, na wsi, jednak pod tym względem zachodzi często niemożliwość, dla tego podajemy tu sposób łatwy pobielania rondli w domu, używszy do tego jakiego inteligentnego i zręcznego człowieka.

Wymyć naczynie wewnątrz bardzo mocnym octem, lub rozcieńczonym z wodą kwasem siarczanym, potem wyszorować toż samo wnętrze do najświetniejszego połysku. Wziąć kawałek czystej cyny, której dobroć poznaje się po tern, jeżeli się daje giąć, nie łamiąc się i za przyciśnięciem trzeszczy jakby tłuczone jakie ziarno. Postawić rondel na rozżarzonych węglach drzewnych, koniecznie drzewnych, wrzucić w środek mniejszy lub większy kawałek cyny, stosowny do wielkości rondla, a gdy cyna zaczyna się topić, posypać ją salmiakiem i rozcierać bardzo szybko, ciągle na ogniu, jakim wełnianym kawałem, lub konopnemi pakułami, a obracając naczynie na wszystkie strony, pobielą się i boki aż po same wręby. Na tem zasadza się cała robota, jak widzimy nie bardzo trudna, trzeba tylko dobrej woli i osobistej obecności pani, przy pierwszem tej pracy wykonywaniu, aby później szło to jak z płatka.

Cyna dawniej będąca w powszechnem użyciu, tak w kuchni, jak w kredensie, dziś zastąpioną została porcelaną i fajansem, których coraz większa ilość fabryk dostarcza w handlu, po niezbyt wysokich cenach.

Ze wszystkich jednak metali, oprócz srebra i złota, cyna najbardziej opiera się działaniu kwasów, tłuszczów i powietrza i dla tego właśnie używaną jest do pokrywania wewnątrz naczyń miedzianych. Cyna angielska znana u nas pod nazwą „aliażu", albo „britisch metal", bardzo dobre ma zastosowanie przy imbryczkach do herbaty i kawy; metal ten ma tę wyższość nad cyną, która jest cięższa, że jest lekki i wyczyszczony ładnie się przedstawia.

Ołów' jest jedną z najstraszniejszych trucizn, ale ponieważ w gospodarstwie wcale nie jest używany, nie jest niebezpieczny, należy tylko pilnować, aby przy pobielaniu nie było domieszki do cyny, co często ma miejsce u niesumiennych kotlarzy, z powodu tańszej ceny ołowiu, niżeli cyny. Niemniej szkodliwe są naczynia cynkowe, a choć bardzo rzadko się z niemi spotkać można, przekonamy się o ich szkodliwości, spróbowawszy wody spływającej z dachów cynkowych, której cierpkość zdradza obecność cynku, nie należy więc do niczego, prócz prania, używać wody deszczowej z takich dachów.

Jednym z najszkodliwszych metali, ulegającym szybko rozkładowi, jest mosiądz, a chociaż smarzenie konfitur odbywa się w nim, jednak ponieważ miedniczka do konfitur jest niepobielana i po usmarzeniu zaraz gorące wylewa się do fajansowego naczynia, więc nie jest szkodliwem. Stokroć jednak szkodliwsze są moździerze mosiężne, używane na zimno, gdy nie są wyczyszczone do czysta, lub pokryte najmniejszą śniedzią, wytwarzają truciznę przy tłuczeniu nietylko soli wilgotnej, lecz jakichkolwiek przypraw, a szczególniej też migdałów gorzkich a nawet słodkich. Po każdem tłuczeniu jednej z tych substancji, należy natychmiast gorącą wodą wyparzyć moździerz, a następnie wolnym czasem wyczyścić, zaniedbanie tego doprowadzić może do zatrucia, gdyż mosiądz w połączeniu z gorzkiemi migdałami i solą wytwarza kwas pruski. Co do pobielania samowarów, zdania są pod tym względem rozdwojone; niektórzy uznają potrzebę częstego pobielania, inni dowodzą, że tworząca się wewnątrz z wody twarda powłoka, czyli kamień zwany „einstein” filtruje wodę i zabezpiecza lepiej od pobiały, od szkodliwych warunków mosiędzu.

Nadto używanie łyżek, łyżeczek i widelcy z nowego srebra, jest przy używaniu mało uważnem bardzo szkodliwe, gdyż nowe srebro jest mieszaniną miedzi, cynku i niklu i nie dość starannie czyszczone mają wszystkie niebezpieczeństwa miedzi lub mosiędzu. Wyroby platerowane są niczem innem, jak nowem srebrem, pokrytem blaszką srebrną za pomocą galwanizmu. Pierwsze więc są stanowczo szkodliwe, o czem łatwo się przekonać, zostawiwszy na kilka godzin łyżkę z nowego srebra w kwaśnej zupie, zobaczemy na niej zielonawą powłokę, co dowodzi, że cząstki miedzi zawarte w aliażu nowego srebra rozpuściły się. Dzięki też taniości platerowanych wyrobów, oraz rozpowszechniającej się nauce i wiadomościom chemicznym, nowe srebro coraz więcej wychodzi z użycia, nawet w drugorzędnych restauracjach. Łyżki i sztućce platerowane, dopóty są dobre do użycia, dopóki się na nich znajduje dostateczna powłoka srebra, gdy takowa schodzić zaczyna, trzeba je natychmiast kazać posrebrzyć. Źle jest zrozumiana oszczędność, gdzie mając prawdziwe srebro, używa się na codzienny użytek wyrobów platerowanych, aby się srebro nie niszczyło; blaszka bowiem pokrywająca platerowane rzeczy jest tak cienką, że przy ciągłem używaniu ściera się również prędko jak srebro na wyrobach prawdziwych srebrnych. Skoro zaś blaszka się zetrze, zużyte łyżki mają już tylko bardzo podrzędną wartość metalu wewnętrznego, a w użyciu są trujące i wątpimy, aby która dobra gospodyni, chciała kosztem zdrowia rodziny, robić oszczędności, dając im truciznę wraz z codziennem pożywieniem. Srebro wprawdzie także się ściera, ale pomimo to wyroby te przez bardzo długi czas używane, bardzo mało tracą na swej pierwotnej wartości.

Gliniane naczynia, czyli garnki, niemałą odgrywają rolę w gospodarstwie i są najzdrowsze w użyciu, jeżeli tylko polewa nie jest mieszana z ołowiem, czego w niektórych okolicach garncarze używają. Ponieważ trudno to poznać, najlepiej więc nie używać do kwaśnych płynów i owoców w occie gotowanych naczyń z białą lub zielonawą polewą. Chcąc więc uniknąć tego szkodliwego działania tak w żelaznych jak i w glinianych naczyniach, nowe garnki wyszorować piaskiem zmieszanym z popiołem, następnie nalać wody osolonej, domieszawszy jedną czwartą octu i gotować to przez parę godzin, a po wylaniu tego raz jeszcze, wyszorować i wyparzyć gorącą wodą. Garnki takie bez żadnej obawy używane być mogą.

Garnki żelazne bez polewy wewnętrznej, należą do najzdrowszych naczyń, jeżeli tylko są starannie szorowane, chociaż tworząca się rdza nadaje nieprzyjemny smak niektórym potrawom, nawet kwasy jak kapusta, pomimo iż czernieje w żelaznym nie polewanym garnku, nie jest szkodliwą. Kaszy jednak nie należy w takowych gotować gdyż pomimo że nie jest szkodliwą, zmienia się na nieprzyjemną dla oka barwę.

W końcu statki drewniane używane w gospodarstwie, a nie utrzymywane w największym porządku, wydają stęchłą i niekorzystną zdrowiu woń, a często nawet pleśń występująca na nich wytwarza szkodliwe grzybki, nieprzyjazne zdrowiu, dlatego radzimy szafliki do szorowania naczyń kuchennych używać blaszane, z podwójnem drewnianem dnem. Ale już też porządek w drewnianych statkach, należy do jakiegoś wewnętrznego stanu ochędostwa kucharki, jeżeli więc tylko będzie miała sobie daną szczotkę do szorowania, za pomocą gliny lub sody nawet bez mydła, powinna statki w największej utrzymywać czystości.

Przeszłam tu wszystkie główne warunki zatrucia, pochodzące z nieumiejętnego obchodzenia się z metalowemi naczyniami kuchennemi, mającemi szkodliwy wpływ na nasze zdrowie, z czego każda zacna i poczciwa gospodyni i pani przekona się, jak naraża zdrowie całej rodziny przez brak dozoru w najmniejszych szczegółach gospodarstwa domowego.

UWAGA:

Pisownia oryginalna!
0.0/5 ocena (0 głosów)

PRZEPIS POCHODZI Z:

Kurs Gospodarstwa dla Kobiet
facebook    mme   facebook   twitter
             
 Fanpage    Messenger   Grupa handlowa   Twitter

logo 200

polubienie